Co wolno wojewodzie..

Paweł Adamowicz, polityk PO. Posiadacz 36 rachunków bankowych i mieszkań tak licznych, że wypełniając oświadczenie majątkowe zupełnie zapomniał o dwóch z nich. I choć nie było to jedyne zastrzeżenie do oświadczenia majątkowego Adamowicza, który nie doliczył się w nim 320 tysięcy złotych, prokuratora była dla niego wyrozumiała i wniosła o warunkowe umorzenie postępowania, a sąd się do tego przychylił.

Jak tłumaczyła sędzia „doświadczenie wyniesione w tej sprawy z pewnością uwrażliwi oskarżonego na kwestie podawania precyzyjnych informacji w oświadczeniach składanych pod rygorem odpowiedzialności karnej” i zamknęła temat zasądzeniem od Adamowicza 40 tysięcy na cele społeczne. Jeszcze ciekawiej ma się sprawa pochodzenia majątku Adamowicza, uskładanego między innymi z darowizn dziadków żony Adamowicza dla jego córek. Darowizn w wysokości ponad pół miliona złotych, na które nie ma żadnych dokumentów, nie został też odprowadzony podatek od darowizn, bo dziadkowie żony Adamowicza „byli zaawansowani wiekiem i reprezentowali tzw. odmienną kulturę prawną. Byli podejrzliwi wobec formalnych procedur i jako darczyńcy nie życzyli sobie dokonywania żadnych formalności”. Brzmi wiarygodnie, prawda?

Kinga Gajewska, posłanka PO. Do niedawna niepracująca 26-latka zgromadziła całkiem pokaźny majątek. 168 tysięcy złotych w gotówce, dwa luksusowe auta – Audi i BMW  – których wartość dziennikarze oszacowali na ok. 100 tysięcy złotych. Jak się dorobiła takiego majątku, nie pracując? Też z darowizn od rodziny – w jednym wywiadzie mówi o rodzicach, w innym o dalszej rodzinie. Chętnie wierzę. Jest tylko jeden mały problem. Nawet darowizny od rodziców są opodatkowane, jeśli w ciągu lat przekroczą niespełna 10 tysięcy zł. Jeśli więc podatek od darowizn nie został odprowadzony – a to akurat łatwo sprawdzić – to tylko wtedy jeśli młodą posłankę dużymi pieniędzmi obsypało jakieś 30 osób i każda zmieściła się w limicie. Możliwe? Owszem. Prawdopodobne? Chyba jednak nie bardzo. Ktoś się dokładnie przyjrzy pochodzeniu majątku Gajewskiej? Raczej wątpię.

Jan Kowalski, szef organizacji charytatywnej działającej na rzecz niepełnosprawnych. W 2014 roku nieświadomie i bez najmniejszej szkodliwości społecznej złamał kilka przepisów Ustawy o przeciwdziałaniu pieniędzy, na przykład nie wysłał pracownika na bezpłatne szkolenie on-line. Fundacja pana Jana nie prała żadnych pieniędzy, jej przestępstwo polegało na zbyt późnym dostosowaniu się do surowych przepisów – w momencie kontroli wszystko mieli w już porządku, ale kontrola sprawdzała rok wcześniejszy, kiedy pan Jan jeszcze nie wiedział,  co – oprócz wspierania niepełnosprawnych – wziął na siebie obejmując fundację. Pan Jan został właśnie poinformowany o wszczęciu postępowania w sprawie nałożenia kary finansowej na jego fundację, w piśmie pouczono go, że kara ta może wynieść nawet…750 tysięcy złotych, samo niewysłanie pracownika na szkolenie jest w tej ustawie zagrożone karą aż do 100 tysięcy złotych. Pan Jan jeszcze nie wie, że na tym się nie musi skończyć, bo także jemu jako osobie kierującej fundacją można postawić zarzuty zagrożone karą…do 3 lat więzienia.

 

Przyjazne państwo? Tak, ale nie dla każdego.

About kataryna

1 thought on “Co wolno wojewodzie..

  1. Nie ma podatku od darowizn od rodziców. Jedynie trzeba zgłosić w ciągu 6 miesięcy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *