(Nie)wysłuchanie obywatelskie

Kiedy PiS szedł do wyborów z hasłem „Słuchać Polaków” nie dodawał drobnym drukiem, że nie wszystkich, nie zawsze i nie w każdej sprawie. Spośród wszystkich swoich przedwyborczych obietnic, najszybciej i najłatwiej rząd Szydło zrezygnował z tej jednej, której dotrzymanie nic by nie kosztowało, a wprowadziłoby zauważalną zmianę w stosunku do stylu rządów poprzedników.

Kapitanoza

Gdybym miała komuś wytłumaczyć co to jest „pyrrusowe zwycięstwo”, zrobiłabym to na przykładzie wojny PiSu z Trybunałem Konstytucyjnym. Bez względu na to, jakim kompromisem ostatecznie zakończy się wielomiesięczny spór, poniesione straty są nie do odrobienia, i z pewnością nie były warte tego, co ewentualnie uda się PiSowi ugrać.

Czy to już koniec

„Koniec marzeń, koniec snów” – jak mawiał Dariusz Szpakowski. Wzięcie do rządu Leppera i Giertycha pozbawiło mnie i tak już wątłych nadziei na naprawę państwa. Nie dlatego, że wicepremier Lepper czy wicepremier Giertych to jakieś straszne zaniżenie standardów III RP, nie takie typy III RP rządziły, Lepper i Giertych nie są ani gorzej przygotowani, ani bardziej nieuczciwi niż dziesiątki ich poprzedników.